
Tysiące osób wzięły w środę 14 października udział w demonstracjach w Bogocie i innych dużych miastach Kolumbii. Protestujący sprzeciwiali się planom ograniczenia wydatków publicznych przez administrację prezydenta Abelarda de la Esprielli oraz zmianom w polityce zagranicznej kraju. Według Al Jazeery był to pierwszy dzień ogólnokrajowej kampanii organizowanej przez partie opozycyjne, związki zawodowe, środowiska ludności rdzennej i ruchy społeczne.
Do protestujących w stolicy dołączył były prezydent Gustavo Petro. Uczestnicy marszu obawiają się, że nowy prawicowy rząd wycofa część reform społecznych wprowadzonych podczas jego kadencji, dotyczących między innymi szkolnictwa wyższego, płacy minimalnej i ochrony pracowników.
Najważniejsze fakty
| Kwestia | Ustalenia na 14 października 2026 roku |
|---|---|
| Skala protestów | Tysiące uczestników w Bogocie i innych dużych miastach |
| Organizatorzy | Partie opozycyjne, związki zawodowe, organizacje ludności rdzennej i ruchy społeczne |
| Główna przyczyna | Propozycje ograniczenia wydatków publicznych w budżecie na 2027 rok |
| Dodatkowy punkt sporu | Zbliżenie rządu Kolumbii z Izraelem i otwarcie ambasady w Jerozolimie |
| Najbliższy termin | Kongres ma zatwierdzić budżet na 2027 rok do wtorku 20 października |
Spór o budżet na 2027 rok
Kongres Kolumbii ma czas do wtorku na przyjęcie budżetu na rok fiskalny 2027. Jak podała Al Jazeera, polityczni sojusznicy prezydenta de la Esprielli forsują propozycje zmniejszenia wydatków państwa w ramach programu oszczędnościowego nowej administracji.
Opozycja twierdzi, że zmiany mogą zagrozić rozwiązaniom przyjętym za rządów Petro. Jego administracja rozszerzyła dostęp do publicznych uczelni, podniosła płacę minimalną i wzmocniła część zabezpieczeń pracowniczych. Demonstranci wyrażali również obawy dotyczące przyszłości publicznej ochrony zdrowia.
„Czuję, że nie mamy żadnych gwarancji, a to niewiele, co udało nam się uzyskać, możemy zaraz stracić” – powiedziała agencji AFP 32-letnia nauczycielka Ester Guerra, uczestnicząca w proteście w Bogocie.
De la Espriella objął urząd w sierpniu po zwycięstwie niewielką przewagą w czerwcowej drugiej turze wyborów. W kampanii zapowiadał twardą politykę wobec przestępczości i migracji, zmniejszenie rozmiarów administracji oraz wolnorynkowy zwrot wzorowany na rozwiązaniach popieranych przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
Nowe uprawnienia policji przed demonstracjami
Przed rozpoczęciem protestów rząd przyjął przepisy rozszerzające uprawnienia policji do szybszego reagowania w przypadkach niszczenia mienia publicznego, blokowania dróg lub utrudniania dostępu do podstawowych usług.
„Prawo do protestu jest respektowane, ale nie ma prawa do niszczenia, atakowania sił bezpieczeństwa, napaści na innych ani siania chaosu” – napisał de la Espriella w mediach społecznościowych. Prezydent dodał, że władze nie będą tolerować przemocy, wandalizmu i blokad naruszających prawa innych mieszkańców.
Blokowanie dróg jest formą protestu stosowaną w Kolumbii między innymi przez społeczności rdzenne i organizacje działające na terenach wiejskich. Według relacji cytowanych przez Al Jazeerę środowe demonstracje miały jednak w większości pokojowy przebieg. Uczestnicy skandowali hasło „Upadnie”, odnosząc je do rządu de la Esprielli.
Petro wraca na ulicę jako lider opozycji
Gustavo Petro nie mógł startować w tegorocznych wyborach, ponieważ kolumbijskie prawo ogranicza sprawowanie urzędu prezydenta do jednej kadencji. Dwa miesiące po oddaniu władzy uczestniczył w marszu przeciwko polityce swojego następcy.
Były prezydent napisał w mediach społecznościowych, że mobilizacja jest „sygnałem alarmowym dwa miesiące po rozpoczęciu tyrańskiego i narzuconego rządu”. Jest to polityczna ocena Petro, a nie niezależnie potwierdzony opis działania administracji.
Obecność byłego prezydenta nadała protestom wyraźny wymiar partyjny, jednak koalicja organizatorów jest szersza. Obejmuje również związki zawodowe, ruchy społeczne oraz przedstawicieli ludności rdzennej.
Ambasada w Jerozolimie kolejnym punktem sporu
Część demonstrantów niosła palestyńskie flagi i sprzeciwiała się odbudowie relacji Kolumbii z Izraelem. W środę administracja de la Esprielli otworzyła kolumbijską ambasadę w Jerozolimie. Status miasta pozostaje przedmiotem sporu izraelsko-palestyńskiego, dlatego decyzje o lokowaniu tam placówek dyplomatycznych wywołują międzynarodowe kontrowersje.
Petro zerwał stosunki dyplomatyczne z Izraelem w związku z wojną w Strefie Gazy. Jego następca po objęciu urzędu rozpoczął ich przywracanie. Protestująca w Bogocie 20-letnia studentka Jimena Rodriguez oceniła, że prezydent chce podporządkować Kolumbię Stanom Zjednoczonym i Izraelowi. Jej wypowiedź odzwierciedla stanowisko części demonstrantów, nie zaś oficjalne ustalenia dotyczące polityki rządu.
Co pozostaje niejasne
W dostępnej relacji nie przedstawiono pełnej listy wydatków, które miałyby zostać zmniejszone, ani przewidywanej wartości oszczędności. Nie ma również szczegółowych danych o liczbie uczestników w poszczególnych miastach, ewentualnych zatrzymaniach czy interwencjach policji.
Kluczowe dla oceny skutków protestów będą ostateczny tekst budżetu uchwalonego przez Kongres oraz szczegółowe przepisy regulujące działania służb. Do czasu ich publikacji nie należy zakładać, że wszystkie reformy wprowadzone za prezydentury Petro zostaną wycofane. Informacje o przebiegu demonstracji i stanowiskach obu stron pochodzą przede wszystkim z relacji Al Jazeery, która przytacza także wypowiedzi zebrane przez AFP.
Źródło: Al Jazeera, https://www.aljazeera.com/news/2026/10/14/colombia-opposition-groups-launch-protest-against-de-la-espriellas-cuts
Źródła i weryfikacja
Materiał przygotowano jako praktyczną notatkę redakcyjną. Przed decyzjami prawnymi, finansowymi lub urzędowymi sprawdzaj dane w źródle pierwotnym.
- Oficjalne źródła i weryfikacja redakcyjna